You are currently viewing Skrzyczne po latach

Skrzyczne po latach

Miałem wolne dzisiaj i nie mogąc się zdecydować na żadnego konkretnego tripa postanowiłem pojechać na Skrzyczne. Plus mieszkania w Bielsku – do Szczyrku z korby, potem połowa góry gondolką a druga połowa już na kołach.

Widoków dzisiaj nie będzie – wszytko zamglone, chmury przewalają się z jednej strony na drugą. Ważne za to że w czwartek nie ma prawie ludzi na szlaku.

Podjazd z Hali Skrzyczeńskiej do szczytu stokówkami to zaledwie 30min. Pod schroniskiem niestety czar pustych gór pryska, wiec szybkie foto i ja też pryskam. Absolutny klasyk – niebieski, zielony i czerwony do Buczkowic. Ostatni raz jechałem to combo hmm… w 2013?

To jest piękny, ponad 7 kilometrowy zjazd, jest na nim wszystko – sekcja techniczna, beskidzka rąbanka, i długi gładki singiel. Bajka

Całość z powrotem na chate zajęła 4 godziny. Elo, do następnego.

Dodaj komentarz