
Odwiedziłem ostatnio Magurę (jak się później okazało po raz ostatni w klasycznej formie). Pogoda była 10/10 ale chałupa pamiętająca rabacje galicyjską była martwa, pusta. A pomyśleć że jeszcze 5 lat temu tętniła życiem. Sylwester 2019/20 to był magiczny koniec pewnej epoki, cieszę się że spędziłem go w tym miejscu. Życzyłbym sobie i wszystkim którzy przybędą tu po mnie żeby to miejsce istniało w jak najmniej zmienionej formie. ( O ironio) 2011-2025 rest in peace.

Szkoda że daszek kryty gontem nad widocznym tu stołem został rozebrany. Całe życie towarzyskie tego miejsca odbywało się tutaj. Zaliczyłem tu kiedyś zgona po marry jane, który mnie dosyć mocno poschizował. Wiele tripów się tu zaczynało ale znacznie więcej kończyło.


Przy tym totemie przywitałem lata 20 XXI wieku. Jak to pamiętam? Niezbyt. Pamiętam tylko że byłem niezły. Nigdy nie zapomnę jak przy tym ognisku wtedy był taki chłopiec z 12 lat może, i powiedział do swoich rodziców że zawsze chciał żyć w latach dwudziestych. Gdyby tylko wiedział jak one będą wyglądać…

Wspominałem że w tym miejscu zasięg LTE jest 9/10 bo kilometr dalej na szczycie góry jest maszt i internet działa jak w centrum Krakowa. Nie? To już wiecie.

W lesie dookoła rosną grzyby – ceglaki, prawdziwki itp. Ale wiecie że na łąkach wokół Nowicy też rosną grzyby lecz lekko innego zastosowania?

To są krokwie z dawnych łemkowskich chałup z XIX wieku ze Zdyni, Gładyszowa itp. Leje ktoś kropkę?

Beskid Niski którego już nie ma. 2012 to nie 2025. Z tego miejsca serdecznie pozdrawiam wszystkich ludzi których tu spotkałem, poznałem, chatkowych Watiego oraz Lubosza, za lata zajebistych wspomnień i niezapamiętanych historii. Łezka będzie się w oku kręcić do końca życia.


A na koniec zdjęcie Magury Małastowskiej które zrobiłem końcem sierpnia 2011 kiedy zobaczyłem ja po raz pierwszy w życiu. Pozdrawiam Daniela Klawczyńskiego i jego dziewczynę, których zupełnym przypadkiem tu uchwyciłem.
To było zajebiste 15 lat, nie zapomnę ich nigdy.
