You are currently viewing Skrzyczne, pół metra śniegu i prąd

Skrzyczne, pół metra śniegu i prąd

Tydzień przed świętami wielkanocnymi ustawiłem się z Krzychem na rower. Pogoda była juz przed weekendem średnia, ale nic nie zapowiadało tego co się w sobotę. W Bielsku padał deszcz, norma na koniec marca, za to w górach regularny śnieg, w dodatku mokry, klejący się do wszystkiego. No ale jak już goście przyjechali to jedziemy!

Jak miało się szybko okazać plan był zbyt ambitny. A plan był jaki że z Doliny Zimnika wjedziemy stokówkami na Skrzyczne. Xd. Mają rozmach, skurwysyny…

Tu jeszcze było znośnie, ale im wyżej tym gorzej. Gdzieś na wysokości 950m npm doszedłem do wniosku że to pierdolę, Krzychu chciał w to brnąć ale jazdy tam już i tak nie było. Dobra, wycof. Bardzo polecam zjazd w kopnym śniegu stokówką, zabawa jak na sankach, tylko sanki lepsze.

Z 2 godziny minęły, ale obaj czujemy niedosyt, dlatego wracamy na błonia i dzida na Kozią. Dawno mi tak chleb ze smalcem i gorąca wiśnia w płynie nie zrobiły dobrze jak wtedy. Z półtorej godziny siedzieliśmy. Na koniec twister, to był pierwszy i ostatni w tym roku zjazd gdzie był on gładki i wyglądał jak po remoncie xdd. Potem śnieg stopniał i czar prysł.

Elo, do następnego!

Dodaj komentarz