You are currently viewing Malinowska po robocie

Malinowska po robocie

Jest poniedziałek. Skończyłem robotę o 16. Wiedziałem co zrobić z wolnym czasem. Szrodeco naładowane do pełna, jedziemy. Kierunek Salmopol.

Jesteśmy, od domu ok 2h na prądzie. Teraz zmiana kierunku, kierunek Malinowska.

Sam Malinów omijam stokówką od południa.

Pod samą Malinowską postanawiam wejść bez gruza. Zostawiam go przypiętego łańcuchem do drzewa, biorę ze sobą aparat i idę na szczyt.

Widoczki porobione, tak ja ja teraz. Wracam z buta do gruza, stoi tak jak stał zapięty łańcuchem do drzewa. Myk z sakwy. Nie wiem po co ten mózgojeb powstał, ale działa. Teraz kawałek szlakiem żółtym w stronę Doliny Zimnika.

Stąd jest jakieś 500m zwózką i zaczynamy zabawę drogą pożarową. Gdzieś w trakcie licznik skleił 70km/h na szutrze, na kompletnym slicku. W sumie nic nowego, ale leszczom nie polecam. Potem jeszcze godzinka jazdy i jestem na chacie w Bielsku. Elo, do następnego

Dodaj komentarz