Wytapianie tłuszczu – vol.1 Borówa

Muszę przyznać sam przed sobą że spasłem się jak świnia w ciągu ostatniego roku. Ale nic nie może wiecznie trwać więc już od dobrego miesiąca żre mniej i przy każdej możliwej okazji chodzę na rower. Postępy są. Dzisiaj na tapecie singiel borówa, czyli najpierw podjazd na Magurkę. Po wypadzie na Chrobaczą sprzed tygodnia musiałem kupić nowego laczka na przód, więc jest znany i przeze mnie lubiany hajek. Ostatni raz miałem takiego w 2013, jeszcze w epoce jazdy na 26. Jaskinia…

0 Komentarzy

Wypad z baru bo nie ma więcej towaru